Materialistyczne pojmowanie dziejów cz. 18

Atmosfera barykad stała się tradycją w izbach robotniczych; ojciec podawał ją synowi, dziad – wnukom. Po ugruntowaniu się Rzeczypospolitej parlamentarnej i wytworzeniu nowoczesnej partii socjalistycznej oraz syndykatów zawodowych, wszystkie niechęci, uprzedzenia, nienawiści, żale, wspomnienia bolesne pozostały nadal, pogłębiały i rozpowszechniały się w miarę wzrostu oświaty, zapalając wciąż wyobraźnie młodzieńcze.

Na takim gruncie psychologicznym wyrosły konstrukcje teoretyczne początkowego radykalizmu zwolenników Guesde’a, antymilitaryzmu Herve’go, i wreszcie najciekawszy niewątpliwie i najpełniejszy – obok Jana Jaures’a – dotąd wyraz francuskiej oryginalnej myśli robotniczej – prąd tzw. nowej szkoły (syndykalizm rewolucyjny).

Inaczej zgoła rozwijała się klasa robotnicza Anglii. I tu, naturalnie, były spiski tajne, nastroje wręcz rewolucyjne, pojedyncze starcia z policją i wojskiem, że wymienię „rzeź piterluską“ w dniu 2 sierpnia 1819 r., kiedy po olbrzymim „meetingu“ w Peterloo, obok Manchesteru, pułk huzarski szarżował tłum i stratował kilku ludzi. Ale na ogół napięcie największe angielskiej walki robotniczej sprowadzało się do manifestacji potężnych, zgromadzeń publicznych, petycji (ruch „czartystów“ w latach 1834—1848). Skoro zaś demokratyzacja stopniowa prawa wyborczego (reformy z lat 1832, 1867, 1884—1885) włączyła robotników do rzędu obywateli czynnych politycznie, nastąpił okres wytężonej pracy organizacyjnej (Tradenjony), rzucania głosów robotniczych na szalę bądź stronnictwa liberalnego, bądź też konserwatywnego, zależnie od zmieniających się postulatów społeczno-gospodarczych obu obozów, później początki samodzielnej polityki robotniczej, utworzenie Labour Party, działającej zazwyczaj za pomocą środków normalnych w życiu demokratyczno – parlamentarnym.